Zespół Szkół Zawodowych

im. Józefa Lompy w oleśnie

Imieniny

Dzisiaj jest: 22 Październik 2017    |    Imieniny obchodzą: Marleny, Edwarda, Seweryna

Weronika Szydło

Klasa III TK

Wypowiedź Weroniki Szydło, przedstawiająca postać pani Małgorzaty Peciak- III miejsce


''Szukamy autorytetów wśród ludzi różnych zawodów" oto temat konkursu, który wszystkich nas tutaj zgromadził. Zanim jednak zaczniemy debatować na temat autorytetu, sądzę, iż należy przede wszystkim poznać jego definicję. ‘Autorytet’- jest to prestiż osoby oparty na uznanych i cenionych w społeczeństwie wartościach- religii, prawie, nauce. Jego idee i sugestie są odbierane przez innych jako najlepsze do naśladowania. Od najmłodszych lat mamy styczność z osobami różnych profesji, które wywierają na nas wpływ, robią głębokie wrażenie i wzbudzają podziw. Strażacy, policjanci, lekarze i nauczyciele to tylko nieliczni z nich.



W czasach dzieciństwa moją uwagę przykuwali przedstawiciele jedynie trzech zawodów. Oczywiście jednym z nich był zawód piosenkarki, nic oryginalnego, każda dziewczynka o tym marzyła. Przez pewien czas myślałam o zostaniu psychologiem dlatego, że jest to praca skupiająca się na wyjaśnianiu zakamarków ludzkiego umysłu, wydawało mi się to wtedy bardzo interesujące. Przeszło mi też przez myśl by zostać nauczycielką, w końcu nauczyciel przekazuje dzieciom i młodzieży wiedzę, wartości, którymi powinni się kierować w dorosłym życiu i pomaga w zostaniu lepszym człowiekiem. Wydawać by się mogło, że osoba która kształci młode pokolenia i przygotowuje je do podjęcia dalszej nauki, wejścia w dorosłe życie, powinna cieszyć się wśród uczniów autorytetem. Niestety jak wielu z nas tu obecnych zauważyło nie zawsze tak się dzieje. Przez jakiś czas zawód nauczyciela nie był tym, który chciałabym naśladować, owszem doceniałam czas jaki poświęcają uczniowi, jednak poza edukacją żaden z nich nie okazał mi wsparcia czy wyjątkowego zainteresowania jakiego jako młoda osoba potrzebowałam. Moje postrzeganie nauczyciela zmieniło się, gdy rozpoczęłam naukę w gimnazjum. Tam chyba dzięki opatrzności losu miałam okazję spotkać najwspanialszą osobę jaka może stanąć na drodze ku dorosłości osoby w naszym wieku. Wielu z obecnych na sali zapewne zna Panią Małgorzatę Peciak. Pani Małgosia jest katechetką w gimnazjum, do którego uczęszczałam, po kilku miesiącach została moją wychowawczynią.  Mogę śmiało stwierdzić, że nic lepszego nie mogło mnie spotkać. Gdy moja „podróż” z nową wychowawczynią się rozpoczynała można powiedzieć, że jako nastolatka byłam bardzo zagubiona. Moja samoocena i system wartości był bardziej niż zakręcony. Pesymizm był nieodłączną częścią mojej osobowości, nie wiedziałam jak mogę zacząć wszystko naprawiać. Nie lubiłam chodzić na lekcje religii, zawsze mnie to nudziło, mimo chęci nie zadawałam pytań, gdyż i tak nie uzyskiwałam odpowiedzi. Gdy przyszłam na pierwszą lekcje tego przedmiotu doznałam szoku. W klasie czekała na nas Pani Małgosia, w momencie w którym przekroczyłam próg jej klasy zobaczyłam ogromny uśmiech goszczący na jej twarzy, wręcz emanowała radością. Na widok kogoś tak pozytywnego nie da się nie uśmiechnąć, nieważne jak zły dzień się ma. Wiele razy tylko dzięki jej uśmiechowi nie pozwalałam by smutek był silniejszy ode mnie. Gdy wchodziłeś smutny na jej lekcje nie ważne co cię przytłaczało, ona zawsze sprawiała, że nie tylko po jej lekcji, lecz także po całym dniu w szkole wychodziłeś z uśmiechem. Nieważne jak kłopotliwe zadawałeś jej pytanie zawsze starała się udzielić ci na ten temat odpowiedzi, jeśli nie na lekcji to mogłeś podejść na przerwie i z nią porozmawiać. Nie pozostawiała nieskończonego tematu. To właśnie ona pomagała znaleźć mi odpowiednie rozwiązanie, na które sama bym nie wpadła.  Wystarczyła jedna lekcja z Panią Peciak, a od razu nasza klasa ją pokochała. W wieku gimnazjalnym przytłaczają nas różne problemy. W większości przypadków nie jesteśmy sobie w stanie z nimi poradzić, każda przeszkoda, która staje na naszej drodze wydaje się być końcem świata. Nieważne jak błahy był mój problem, wiedziałam, że mogłam z nim iść do mojej Pani. Niejednokrotnie klasowa awantura była przez nią kończona. Nie pozwalała na to by głupoty skłócały członków naszej klasy. Staliśmy się dzięki temu silni jako grupa.  Jeśli ktoś z naszej klasy miał problemy w nauce od razu znajdowała osobę, która była dobra z tego przedmiotu i pomagała w poprawieniu ocen. Nie dopuszczała by ktoś miał trudności w przejściu do kolejnej  klasy. Zawsze stawała w naszej obronie, mimo że nie należeliśmy do klasy pełnej aniołków. Według niej byliśmy jednak pierwszorzędną klasą. Gdy nadchodziły rekolekcje stawaliśmy na przedzie kościoła i razem z nią prowadziliśmy śpiewanie, nawet mieliśmy własny zespół, z którym śpiewaliśmy także na innych okazjach ! Jednak nie tylko nam pozwalała to robić, za każdym razem wraz z nami śpiewali także ochotnicy, dziewczynki które tak jak ja kiedyś chciały być piosenkarkami, umożliwiała im spełnienie tego marzenia chociaż w minimalnym stopniu. Jej dobroć nie była i nie jest ograniczona tylko dla kilku osób. Doceniono to w 2008 roku przyznając jej Różę Olesna.
Jedną z wielu rzeczy jakich nauczyła mnie Pani Małgosia jest kochanie każdego człowieka i nie dzielenie ich na lepszych czy gorszych. Jej pomoc nie ogranicza się jedynie do młodych ludzi, często można ją spotkać na warsztatach dla niepełnosprawnych w Oleśnie. Nie tylko im śpiewa czy pomaga w pracach które wykonują, lecz przede wszystkim rozmawia z nimi, jak z równymi sobie, co wbrew pozorom nie jest często spotykane, uwierzcie. Kilkakrotnie zabierała  całą naszą klasę abyśmy spędzili z tymi inspirującymi i uśmiechniętymi osobami trochę czasu. Patrzymy na takich ludzi z góry, jednak w wielu przypadkach są oni o wiele silniejsi niż ja bądź Wy, wtedy właśnie mogłam to dostrzec. Poza odwiedzaniem warsztatów Pani Małgosia dzieli się swoją dobrą energią podczas organizowanych przez oleską gminę wigilii dla osób samotnych i będących  w trudnej sytuacji życiowej, jak i wielkanocnych zabaw dla dzieci. Po występie zawsze podchodzi aby porozmawiać z uczestnikami tego spotkania. Za każdym razem nie pozwala, aby ktoś wyszedł z takiego spotkania bez uśmiechu na ustach. Można pomyśleć, że wyolbrzymiam zalety ,a moje postrzeganie Pani Małgosi jest odosobnione. By powstrzymać takie myśli, przed konkursem poprosiłam na jednym z portali społecznościowych, by osoby  znające ją wypowiedziały się z jakiego powodu ją szanują, podziwiają bądź po prostu lubią. A oto kilka z nich: „Podziwiam Panią Peciak za jej otwartość na każdego człowieka" „Wbrew pozorom ludzie nauczyli się być zamknięci , przez niemiłe przeżycia odcinamy się od otoczenia, jej jednak nigdy to nie dotyczyło, zawsze stara się z każdym porozmawiać.”, "Jest osobą, która niczego nie udaje i jest autentyczna we wszystkim co robi". Wiele osób zwróciło na to uwagę,  bo Pani Małgosia nie udaje, cały czas jest sobą w ten pozytywnie zakręcony sposób, a co lepsze stara się „zarażać” tym każdego. Jej dobroć nie ogranicza się jedynie do nauczania, pomaga innym, nawet gdy jedna osoba z naszej klasy chorowała starała się zadzwonić do rodzica i zapytać jak ktoś się czuję po czym modliła się wraz z klasami za jego zdrowie na lekcjach religii. W trzeciej klasie gimnazjum ciężko zachorowałam, nadszedł dzień bierzmowania, a ja prawie nie mogłam chodzić. Kilka dni wcześniej Pani Małgosia rozmawiała na ten temat z moją mamą i specjalnie dla mnie zarezerwowała miejsce, które ułatwiało mi „ucieczkę” gdy gorzej się poczuję. Cały czas była obok mnie, nie chciała mnie zostawić, pomagała mi chodzić i dbała żebym siedziała kiedy tylko mogłam. Niby taki mały gest, jednak ja go zapamiętam do końca mojego życia. Długo można mówić na temat osoby, która ma same zalety, jednak nie jestem jedyną osobą, która chce dzisiaj do Was przemówić. Z  panią Peciak spędziłam piękne 3 lata mojego dorastania. Przygotowała mnie do dalszego życia, kilkakrotnie pomagając mi  również w technikum. Właśnie dzięki niej chce kiedyś zostać nauczycielką, by przekazać innym wiedzę, której mnie nauczyła. Pokazywać jak łatwo jest kochać siebie, jak i innych. Doceniać to, co daje nam los, nawet jeśli nie zawsze jest to coś dobrego. A przede wszystkim, by  być dobrym człowiekiem, co wbrew pozorom nie jest czymś często spotykanym.

 

 

Zespół Szkół Zawodowych im. Józefa Lompy w Oleśnie

46- 300 Olesno                                                                                                                               tel.-fax. (34) 358+26+15

ul. Wielkie Przedmieście 41                                                                                                                        zszolesno@o2.pl